How wonderful life is now you're in the world

No cóz z kaszakami miałam do czynienia tylko u ludzi,jako studentka pielegniarstwa(a bylo to w dość zamieszłych czasach )byłam obecna przy zabiegu usuwania kaszaka ,ktorego Pani wyhodowala sobie na ramieniu .Prawde mówiac lekarz operujacy byl zdziwiony ze nowotwór wielkosci piłki tenisowej okazal sie kaszakiem. Dokonal tak smialego naciecia,ze (jako pilna uczennica skupiona i pochylona w mare mozliwosci nad polem operacyjnym)udało mi sie oberwac po moim czepku piełegniarskim nowotworem.Kurde to kaszak(>nazawa bierze sie od tej kaszkowatej tresci nowotworowej)powiedzial Pan chirurg i to byly ostatnie słowa jakie usłyszalam i zemdlałam.Kochanie nigdy nie słyszałam,by jakis czlowiek zszedł w wyniku posiadania kaszaka i mam nadzieje,ze to samo tyczy psiaków. Mam nadzieje,ze moja opowiesc Cie rozbawiła i przestaniesz sie bać.A propos Pani która przechodziła zabieg,była wielce rozbawiona,ze ustrzeliła swom nowotworem pielegniarke.

Nasza Luna cierpi na chroniczne pojawianie się kaszaków. Pierwszego miała usuniętego przy sterylce- potem mieliśmy spokój na kilka miesięcy. Następnie pojawiło się kilka kaszaków (około 6-7) z czego 2 pękły same albo Luna wygłupiając się uderzyła o coś i pękły, reszta była usunięta chirurgicznie. Spokoj na około 2 miesiące i znów 2 nowe kaszaki. Jeden pękł jak miał wielkość główki od zapałki po tym jak go lekko złapałam/ścisnęłam. Największy kaszak jakiego miała był umiejscowiony bardzo głąboko podskórnie i tylko niewielka część wystawała ponad skórę a wielkością zbliżony był do pięści dorosłego człowieka i potrzebna była narkoza bo dermatolog bała się usuwać go przy znieczuleniu miejscowym. Obecnie mamy jednego niewielkiego kaszaka, który systematycznie powiększa swój wymiar i pewnie usuniemy go znowu za jakieś 4 tygodnie na wizycie u dermatologa.

" />Przepraszam, ze zwlekałam z odpowiedzią, ale byłam trochę zabiegana dlatego proszę nie traktować postu jako podbijanie tematu, ale informację dla zainteresowanych jakby się komuś zdarzyło usuwanie np. kaszaka (odpukać). Moje prosię juz następnego dnia biegało i zaczepiało psa Przez dwa dni dostawał antybiotyk, raz usunięto kawałek szwu w celu sprawdzenia czy nie zbiera się ropa (na początku się trochę jej zbierało) ale w sobote lekarz orzekł ze wszystko jest ok i idzie w dobrym kierunku Pod koniec tygodnia zdjęcie szwów .

Mój świnek miał kaszaka wielkości ziarnka grochu na zgięciu tylnej łapki(między stópką a łydka), bardzo dobrze zniósł narkozę (zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa), dostawał antybiotyki, ponadto codziennie przez 5 dni chodziłam na kontrolę i zastrzyki (łącznie 4 dostał, pani wet. nie chciała go trzymać na antybiotyku zbyt długo). Miał przemywaną łapkę, gdy strup się pojawił pani wet. zrywała mu go, by przyspieszyć proces ziarninowania (?) czyli regeneracji skóry.Potem były jeszcze 2 kontrole co tydzień(ostatnia, to usunięcie szwów, w zasadzie resztek,bo świniak sam powyjmował..)
Przez okres gojenia nie używałam trocin itp, jedynie ręczniki i czyste kawałki materiału.
Dziś ma maluteńką łysinkę w tym miejscu, bardzo ładnie się zagoiło.


Bardzo ważne jest położenie takich zmian,w przypadku Puszka, gdybym zwlekała z zabiegiem, usunięcie było by skomplikowane,ze względu na duży ubytek skóry - mógłby być problem z zaszyciem rany, w końcu ile tej skórki jest na tych łapkach...
Po drugie, należy się liczyć z tym,że świnka będzie lizała rany i naruszała szwy, nie da się założyć kołnierza, ze względów anatomicznych - spadł by z głowy, trudno polecać jakieś kombinacje z szelkami.

Przez pierwsze 3 dni musiałam nakładać Puszkowi opatrunek, bo wyrwał jeden szew i groziło to niezbyt ładnym zagojeniem rany.

Jeśli narośle nie są kłopotliwie zlokalizowane, to chyba nic nie będzie stało na przeszkodzie, by je usunąć "hurtem".

Powtórzę, nie ma sensu wyciskać kaszaków - grozi to infekcją, stanowi to niepotrzebny ból - ważne jest usunięcie torebki w której jest zwartość kaszaka.

Jeśli kaszak jest bardzo mały i nie rośnie w kłopotliwym miejscu, nie ma sensu go ruszać, jednakże zbyt duże zależnie od zlokalizowania mogą nawet zagrażać życiu (ekstremalne przypadki, zagrożenie wynika gł.z problemu usuwania).

Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam, pozdrawiam

jest to pięknie dojrzewający kaszak, przy dobrym opracowaniu kaszaka nie zawsze trzeba go usuwać chirurgicznie.