How wonderful life is now you're in the world

mieszkania kupno sprzedaz
pokoje do wynajecia
mieszkania kawalerka
dolnoslaska gielda nieruchomosci
kupie mieszkanie w warszawie
biuro nieruchomosci lódz
bez posredników
domy na sprzedaz wielkopolska
dzialki rekreacyjne mazowieckie

nieruchomosci mieszkania kupno sprzedaz
mieszkania rynek pierwotny
mieszkania sprzedam

w takim razie pozostaje mieć nadzieję, że uda Wam się zdobyć więcej powierzchni życiowej

Ja generalnie w Krakowie mam mieszkanko 38 m2 - przy zakupie składały się na to: kuchnia ciemna z oknem na pokój, jeden pokój większy i drugi mniejszy z wybitą w 70% ścianą pomiędzy - może ktoś jeszcze pamięta Po kupnie mieszkania zrobiłam remont, wybiłam prawie wszystkie ściany i postawiłam nowe - dzięki temu są tam dwa oddzielne podobnej wielkości pokoje i kuchnia otwarta na przedpokój nadal ciemna.
Tu w Warszawie z racji cen wynajęliśmy mieszkanie, które jest pokojem z aneksem kuchennym - mieszkanie jest bardzo fajne ale raczej nie do mieszkania na stałe, dzięki mieszkaniu tutaj dowiedziałam się jak ważna jest sporsza powierzchnia stołów w kuchni - niewiele się da zrobić na metrze blatu
Za to w Tychach szukamy mieszkania dwupokojowego - ich ceny kształtują się na podobnym poziomie co tutaj jednopokojowe - tylko jakoś nam nie idzie szukanie tego mieszkania a przeprowadzka pod koniec miesiąca

Niektórych nie stać na kupno mieszkania, i np. żaden bank nie chce dać im kredytu. A gdzieś trzeba mieszkać. Znam takich też, którzy wynajmują mieszkanie, gdyż się budują lub będą budować, i dla nich to jest tylko stan chwilowy.

W Warszawie np. wynajem mieszkania 2 pokojowego kosztuje 2000zł + opłaty, jak nie więcej.

Witajcie,

bardzo dawno już nie pisałam, ale u nas zmiany i to wcale nie na lepsze:(
Jak wiecie sprzedaliśmy mieszkanie, kupiliśmy działkę i właśnie jesteśmy w trakcie przeprowadzki do wynajmowanego mieszkania. Z początkowej euforii u mnie robi się coraz większy stres i złość na siebie. Ale postaram się dokładnie to opisać. Mieszkaliśmy do tej pory w centrum Szczecina, w pięknym mieszkaniu 140 m w kamienicy, niestety poza tym że mieszkanie duże i ładne żadnych pozytywów. Brak podwórka, centrum zawalone lumpami i pijakami, nie ma co marzyć żeby dzieci wyszły gdziekolwiek na podwórko się pobawić. Udało nam się sprzedac je za dużą sumę, zyskaliśmy na nim raz tyle. W międzyczasie kupiliśmy działkę rolną z widokami-czyli w studium zagospodarowania przeznaczoną pod budownictwo jednorodzinne. Razem z nami działki tam kupiło 50 osób, z tego co wiemy, przeważnie w naszym wieku. Po kupnie okazało się że jest potężny konflikt w gminie z byłym właścicielem działek i szanse na rozpoczęcie budowy w ciągu najbliższego roku są zerowe. I tu zaczyna się mój problem. Przenosimy się do mieszkania, które ma 58 m2, trzy pokoje i garaż. Większa część naszego domu będzie popakowana w garażu bo się nie mieści nigdzie. Myślałam, że pomieszkamy tam max 2 lata, a tu się zapowiada że będzie dłużej. Do tego jestem bardzo chora, mam zapalenie gardła, mąż ma sesję- dość trudną na karku i do wtorku musimy opróżnić mieszkanie w centrum. Ryczeć mi się chce, bo nie wiem co robić, czy szukać innej działki pod budowę - co wiąże się z kredytem na budowę domu, a tą zostawić i za 3-4 lata sprzedać z zyskiem, czy poczekać do końca roku i zobaczyć co będzie dalej, a wtedy ewentualnie kupić mieszkanie.....?? Nie wiem, dodatkowo, tu w Szczecinie ceny mieszkań i domów oszalały, są już takie jak w Poznaniu, Warszawie czy Wrocławiu, a miasto dużo biedniejsze. Jakby tych problemów było mało, wracam do pracy w połowie kwietnia, zaczęłam szukać jakiejś niani i NIC, nikogo nie ma, podobno jest teraz duży problem z opiekunkami u nas, albo są takie, które nigdy się nie zajmowały maluszkami pół rocznymi, albo umawiają się i nie przychodzą. Dobrze, że chociaż Jasio zdrowy i uśmiechnięty co choć trochę rekompensuje tą patową sytuację. Jak ktoś dobrnął do końca, to może pocieszy mnie choć trochę:)
Pozdrawiam

Umieszczam ten temat ze względu na jego świeżość w naszym kraju.

Do tej pory znany mi był jedynie z podróży zagranicznych, oraz lektury książki napisanej przez Williama Whartona "Dom na Sekwanie"

Jest to oczywiście przedruk artykułu z Życia Warszawy opatrzony moimi zdjęciami

ŻYCIE WARSZAWY Nr 197 (23-24. VIIL).
W Porcie Czerniakowskim wyrosło osiedle barek mieszkalnych - koszarek. Choć koszarkowcy są tu legalnie, nie mogą zameldować się w swych domach. To przykre, że rodzice muszą wysyłać do szkoły swoje dzieci w oparciu o policyjne zaświadczenia o zamieszkaniu - mówi jeden ze stołecznych urzędników. Zgodnie z prawem, do zameldowania trzeba wskazać kod pocztowy, ulicę, numer budynku i ewentualnie numer lokalu. Przepisy umożliwiają zameldowanie czasowe na urządzeniach ruchomych lub statkach tylko w związku z wykonywaną pracą. Czerniakowskie barki statkami nie są. Mieszkać więc w nich wolno, ale bez meldunku. Dotychczas z wnioskiem o zameldowanie na barce w Porcie. Czerniakowskim wystąpiła do nas jedna osoba. Wszczęliśmy postępowanie administracyjne. Ale ponieważ nie można oznaczyć adresu w sposób przewidziany przepisami, zwróciliśmy się o wykładnię prawną do wojewody - mówi Claudia Frendler-Bielicka, radca prawny Biura Administracyjnego i Spraw Obywatelskich UM st. Warszawy. Wojewoda dotychczas nie zajął stanowiska w tej sprawie.- Doskonała lokalizacja. Port, w którym mogliby zatrzymywać się wszyscy żeglarze - mówi o tym miejscu Przemek Pasek, prezes fundacji Ja Wisła. Ale ten ogromny potencjał pokrywa gruba na 3 m warstwa mułu. Kanał portowy nie był pogłębiany od 40 lat. Nie ma odpowiedniej infrastruktury. Jego główni użytkownicy to mający tu swoją siedzibę Żeglarski Klub Turystyczny Rejs i Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie. Dla jednych jak i drugich sąsiedztwo koszarek jest uciążliwe, choć z różnych powodów. Prąd pobierają od nas. Mają własne liczniki, ale jeśli pojawi się kolejna barka, nie będzie mogła skorzystać z naszej instalacji ze względów technicznych - mówi komandor klubu Maria Pechańska. Właścicielem barki może zostać każdy, kto dysponuje odpowiednią gotówką. - Większość barek, które mieliśmy do sprzedania w drodze przetargu, znalazła nabywców. Za te w gorszym stanie płacono od 20 do 50 tys. zł; w dobrym, ponad 100 tys. zł-twierdzi Jan Muszyński z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Za jedną z barek mieszkalnych, wystawionych do sprzedaży w Porcie Czerniakowskim, właściciel żąda 250 tys. zł. - Wakacje w domu. Wspaniała atmosfera. Poczucie wolności - mówi o zaletach mieszkania na wodzie, kiedy dzwonimy zainteresowani kupnem. - Dwa duże pokoje, kuchnia. Do tego klimatyzacja, kominek i zewnętrzne tarasy. Do Pałacu Kultury i Nauki można dotrzeć w 40 minut.
Bez zezwolenia na budowę, kupowania działki. Kiedy dowiaduje się, że rozmawia z reporterami, nie chce podawać więcej szczegółów. Pierwsze z koszarek stanęły w Porcie Czerniakowskim w drugiej połowie lat 90. Teraz jest ich osiem. W tym roku przyholowano kolejną. Mieszka w nich ponad 20 osób. Dorośli i dzieci. Wokół mają przyrodę i ciszę. Ale w mieszkaniach na czerniakowskiej wodzie romantyzm zderza się z realiami szarej codzienności. Jednak właściciele nie chcą o tym rozmawiać.- Ci ludzie czekają na konkretne rozwiązania. Nie dziwię się. W Berlinie czy Amsterdamie barki mieszkalne cumują przy nabrzeżu i nie ma z tym żadnego problemu - twierdzi znający temat urzędnik.- Powinien zostać powołany zarząd portu lub inny podmiot, ale decyzja należy do zarządu miasta. Nie ma kompleksowej dokumentacji, na podstawie której można przystąpić do rewitalizacji Portu czerniakowskiego - twierdzi Marek Piwowarski, pełnomocnik prezydenta m.st. Warszawy ds. zagospodarowania nabrzeża Wisły.
PIOTR SIWANOWICZ