How wonderful life is now you're in the world

Mam problem z moją 2 miesięczną córką, otóż w dzień prawie wogóle nie śpi, tylko czasem na spacerze, ale nie wymaga ciągle mego towarzystwa, natomiast gdy zbliża się wieczór o 19 jest kąpana i po kąpieli zaczyna się "cyrk" otóż płacze i nie można uspokoić jej niczym. Próbowałam rpzystawiać ją do peirsi, brać na ręce, kołysać, daję Plantex( na kolkę, pomimo że brzuszek ma miękki) itp jednak uspokaja się tylko na chwilę po czym znów zaczyna płakać.Zasypia po paru godzinach, wydaje mi się że ze zmęczenia.Pomózcie mi co mam robić, może jest jakiś tajemniczy sposób, albo chociaż ktoś ma ten sam problem???? Bardzo porsze o pomoc
Zdesperowana Mama

Nie macie czasem takiego uczucia, że póki co chcecie być same tylko z mężem? Że może nie czas jeszcze na dziecko? Nie mówię o tym, że zostają studia, kupno mieszkania, poszukiwania pracy...
Pytam raczej o uczucia o to co w Was siedzi.
Byłam dziś u przyjaciółki. Ma 2 miesięczne niemowlę. Ciągle trzeba go nosić na rękach, marudzi coś, ulewa mu się bez przerwy, często trzeba mu zmieniac pieluszki, płacze nie wiadomo dlaczego.
Do tej pory byłam raczej na "tak" w sprawie dziecka. Może nie od razu ale ogólnie nie miałam nic przeciwko. Ale teraz... Po prostu boję się, ze nie podołam...
Jak jest u Was w tej kwestii?

Cortinko, pozwole sie tak do Was wtrącić...nie zgodze sie z koleżankami...nie wszystkie dzieci da sie ulepić jak z plasteliny...może i owszem da sie, ale nie koniecznie 5 miesięcznego niemowlaka...ja wiem, że im później tym gorzej, ale nie koniecznie...bardzo duzo zalezy od charakteru dziecka... Mój starszy synek od poczatku był przez mnie rospieszczany z racji tego że wychowywałam go sama (mąż za granicą)..spał ze mną...nosiłam go na rekach mimo, że tego nie wymagał...no i nie było problemu..kiedy chciałam cos zrobić kładłam i leżał...był grzeczniutki...ale spał z Mamusia bo mi pusto w łóżku było... kiedy miał roczek wyjechalismy do męża...i nie było najmniejszego problemu aby zasypiał w łóżeczku...teraz ma 3,5 roku...swój pokój i łóżko..nie płacze, nie marudzi, wieczorem idzie do sobie ja mu czytam i śpi po 5 minutach...i wiadomośc o wyprowadzce do swojego pokoju przyjął z wielkim entuzjazmem... Więc nie taki dibel straszny... Zasady zasadami, ale jak dzieciatko ci ciagle płacze to wcale mnie nie dziwi ze serce pęka i nosisz dla Świetego spokoju...pamiętaj że im więcej miłości okażesz dziecku tym więcej Ci jej odda... Będziesz wprowadzać rygor, kiedy dziecko bedzie Ciebie rozumiało...takie moje zdanie

i uważam, ze nie mozna byc obojetnym na płacz dziecka..koleżankom sie dobrze mówi, bo maja spokojne i grzeczne dzieci...mój tez jest spokojny i naprawde grzeczniutki ale mimo to doskonale Ciebie rozumiem Ty jako matka iwesz najlepiej co potrzebne Twojemu skarbowi... Poza tym z tego co pamiętam to ty sporo przeszłas bedąc w ciązy i zaraz po porodzie...i to zapewne odbija sie na dziecku... on potrzebuje Twojej miłości i bliskości... S jak bedzie mial dwa lata i ciągle będzie chciał byc noszony to wtedy bedziesz sie martwić